Jak wiele osób, które pewnie przeczyta ten wpis, korzystam na co dzień z dwóch komputerów. Poza kwestiami czysto zawodowymi jak programowanie, robię też masę innych rzeczy jak poczta prywatna, RSS, ulubione w przeglądarkach czy też korzystam z tych samych plików na dwóch różnych komputerach. Robiąc te wszystkie rzeczy na dwóch (czy też może więcej) komputerach, synchronizacja może stanowić problem. Dlatego też jeśli jesteś zainteresowany jak ja staram się ogarnąć zapraszam do dalszej lektury
Od razu na wstępie odpowiem na “zarzut”, które może ktoś wysunąć – po co to wszystko opisywać jak można to trzymać on-line i nie bawić się w całą synchronizację i tylko na danym komputerze przez przeglądarkę na konkretne strony. Ok, jest to rozwiązanie, ale… No właśnie – ale. Wiąże się to z koniecznością trzymania otwartej przeglądarki z mnóstwem rożnych zakładek, co nierzadko powoduje MASAKRYCZNE zapotrzebowanie przeglądarki na zasoby komputera. A to w dalszej kolejności powoduje, że strony który akurat chcemy się oglądać działają po prostu wolno.
Po drugie – większość kompów obecnie to jakieś Core2Duo, Core i3, i5 czy nawet i7, po 2-4 GB RAM – no czemu by tego nie wykorzystać. To trochę podobną sytuacja jaka ma miejsce z wirtualizacją od kilku lat. Po co dokupywać nowe, fizyczne maszyny, jak te które posiada się obecnie, nie są wykorzystywane nawet w 50%. Dlatego wykorzystujmy to co mamy przed sobą w postaci komputera! A jeśli to słabsza maszyna w postaci jakiegoś netbooka – no to wtedy mamy dobry argument aby korzystać z serwisów on-line, ale jednocześnie nie zapominając, że można łatwo zajechać przeglądarkę
RSS
Na pierwszy ogień, może przez niektórych zapomniane – Really Simple Syndication. Czemu zapomniane? Bo słyszałem o wielu przypadkach, gdzie ludzie zarzucili RSS-y na rzecz twittera. Ja jednak wolę stare, poczciwe RSS-y. Moim wyborem do obsługi tych kanałów na komputerze jest FeedDemon. Probówałem kilku innych rozwiązań, ale nie działały tak jak chciałem, albo były przekombinowane. A FD jest prosty, szybki i fajnie się synchronizuje. Po instalacji, przy pierwszym uruchomieniu FeedDemon zapyta czy chcemy włączyć synchronizację:
Oczywiście należy odpowiedzieć twierdząco – inaczej cały ten artykuł nie miałby sensu
Jak można zauważyć na tym ekranie, wymagane jest posiadanie konta w usługach Googla. Ale to chyba nie jest problemem, bo zapewne większość osób takowe posiada.
Po kliknięciu przycisku Next, pojawi się okienko z prośbą o podanie danych konta:
Jeśli zdarzyłoby się, że nie posiadasz konta “googlowego” jest też opcja założenia nowego konta. Po pomyślnej weryfikacji pozostaje ostatni ekran, na którym coś trzeba zrobić:
Pierwsza opcja: Yes spowoduje dodanie do listy subskrypcji domyślnych kanałów, które zdefiniował sobie producent programu. Można spróbować, a później ewentualnie wyrzucić mało interesujące źródła. Import – ta opcja daje możliwość zaimportować RSS-ów, które mamy już w jakiejś innej lokalizacji, czy to pliku, innym programie lub IE. Ja jednak zawsze używam opcji No. Po tych zabiegach to już w zasadzie wszystko. Od tej pory źródła RSS będą synchronizowane pomiędzy tyloma komputerami, na ilu zainstalujemy aplikacje. Ale nie tylko na komputerach. FeedDemon posiada też klienta na urządzenia Apple. Program nazywa się NetNewsWire i występuje w wersji darmowej i płatnej. Ja używam wersji darmowej i szczerze nie widzę sensu kupowania innej bo nic tam nie brakuje:
NetNewsWire wygląda obecnie jak osobny produkt, ale jest od tego samego producenta co FeedDemon i kiedyś był reklamowany nawet jako mobilny klient FD.
Widzę dwa minusy całego rozwiązania z FeedDemonem:
- Nie integruje się (lub ja nie znalazłem takiej opcji) z przeglądarkami. Tzn. jeśli na jakiejś stronie jest kanał RSS to niestety trzeba skopiować link i wkleić do FD.
- Druga kwestia to brak klienta dla systemu Android. Nie jest to może mega problem bo zawsze można wejść na stronę Google Readera przez przeglądarkę mobilną, ale jest to zawsze dodatkowa robota, której by można uniknąć jak na iPhonie/iPodzie korzystając z klienta.
PLIKI
Tutaj temat jest jak rzeka. Na rynku jest dostępnych wiele rozwiązań, do przeróżnego rodzaju synchronizacji. Moim zdaniem najpopularniejsze są trzy: Dropbox, Box.net oraz rozwiązanie Microsoftu (o nim za chwile więcej więc póki co bez nazw). Starałem się przekonać do dwóch pierwszych rozwiązań, jednak nie udało im się zdobyć mojej “sympatii”. Dlaczego?
Dropbox wymaga niestety aby synchronizowane pliki/katalogi były umieszczane w specjalnym katalogu, który tworzy program po instalacji. Dla mnie jest to rozwiązanie nie do zaakceptowania, ponieważ burzy cały mój porządek w plikach, a to mi zwyczajnie nie odpowiada.
Box.net jest rozwiązaniem, które dużo bardziej przypadło mi do gustu, ale jest ono bardziej przeznaczone do wykorzystywania w firmach i współpracy między rozproszonymi zespołami niż codziennego prywatnego (czasami tylko firmowego) użytkowania. Ale jeśli porównując tylko Dropboxa i Box.net – ja wybrałbym to drugie.
Przejdźmy zatem do trzeciego rozwiązania, którego używałem dość długo, ale także je zmieniłem czyli Live Mesh. Jest to aplikacja od Microsoftu, która nigdy nie wyszła poza fazę beta, ale pomimo tego działała sprawnie i dawała wszystko czego potrzebowałem. Gdy wejść na stronę produktu, zauważyć można wielki napis informujący, że LM już niedługo zostanie zastąpiony w całości przez Windows Live Sync. Dlatego też nie będę opisywał tu LiveMesha, a skupię się od razu na nowym produkcie. Jak już jesteśmy przy LiveMeshu to wspomnę tylko, że obecni użytkownicy mają pół roku na przemigrowanie się na nową platformę!
Windows Live Sync jest częścią pakietu Windows Live Essentials. Pakietu, który zawiera kilka bardzo dobrych i darmowych programów od Microsoftu, które są dystrybuowane osobno poza Windowsem z dwóch powodów moim zdaniem.
- Pierwszy to taki, że na przykładzie Internet Explorera widać jak inni producenci oprogramowania boją się tego, że MS umieszcza w swoim systemie pełen pakiet aplikacji. Wyobrażam sobie już ilość pozwów sądowych przez jaką musiałby przechodzić Microsoft jeśli w systemie byłby od razu wbudowany komunikator, klient poczty (ale taki z prawdziwego zdarzenia a nie to co jest obecnie w postaci Outlooka Express czy Poczty Systemu Windows), skończywszy na programie do synchronizacji plików.
- Druga kwestia to już czysto techniczna. Produkt niezależny od systemu operacyjnego może być rozwijany dużo szybciej i być dostarczany częściej i nie być skazanych na cykl wydawniczy systemu Windows.
Ale skończmy ten off-topic i przejdźmy do samego programu. Po instalacji programu i jego uruchomieniu pokazuje się okno logowania, w którym trzeba podać swój LiveID:
Po udanym logowaniu ukaże się ekran aplikacji. Oczywiście nie będzie on zawierał żadnych folderów tak jak u mnie. Wspomnę tutaj o jednym minusie, a może raczej braku pewnej funkcjonalności. Nie ma możliwości automatycznego zmigrowania ustawień LiveMesha do nowego WLS. Trzeba wszystkie foldery zsynchronizować na nowo. Być może w finalnej wersji coś takiego się pojawi, ale póki co trzeba trochę samemu poklikać:
Okno aplikacji składa się z dwóch zakładek: Status i Remote. Omówię opcje jakie są dostępne na obu tych zakładkach. Zacznijmy od statusu i pierwszej najbardziej interesującej opcji czyli synchronizacji plików. Aby móc zsynchronizować jakiś katalog należy kliknąć opcję Sync a folder:
Pojawi się okno explorera, w którym należy wybrać interesujący nas folder. Po wybraniu folderu pojawi się okno, w którym można wybrać jakie urządzenia mają brać udział w synchronizacji wybranego elementu:
Tutaj dwie uwagi. W moim przypadku widać dwa możliwe urządzenia, Pierwsze to mój laptop, a drugi to dysk SkyDrive. W kwestii pierwszego jest podane dostępne miejsce. Jest to wolna przestrzeń jaką posiadam na partycji C:\ czyli systemowej. Niestety na dzień dzisiejszy nie znam możliwości zmiany tego stanu rzeczy. A taka funkcja byłaby bardzo przydatna, ponieważ:
- można mieć więcej niż jedną partycję na komputerze,
- a po drugie, w momencie uruchomienia drugiego komputera program Live Sync powiadomi nas o potrzebie synchronizacji nowego folderu i pozwoli wybrać dysk/katalog, gdzie ma być synchronizowany folder, a to w cale nie musi być partycja systemowa.
Druga uwaga to przestrzeń jaką mamy dostępną online. W przypadku LiveMesha było to 5GB. Niestety na chwilę obecną Live Sync oferuje tylko 2GB. Jest to o tyle dziwne, że pliki są te trzymane na SkyDrive, gdzie każdy użytkownik ma za darmo do dyspozycji 25GB. Limit 2GB może ulec zmianie w wersji finalnej, ale nie ma w tym temacie żadnych oficjalnych informacji.
Po zakończeniu wybierania folderu ukaże się on w oknie aplikacji. Po kliknięciu w taki folder uzyskujemy dostęp do kilka opcji:
Dostajemy przede wszystkim informację o tym gdzie znajduje się na aktualnym komputerze wybrany folder. Na każdym urządzeniu, które wybraliśmy do synchronizacji ścieżka ta będzie inna. Kolejna opcja to View permissions. Po jej kliknięciu uruchomi się witryna SkyDrive gdzie możemy zdefiniować jakie osoby mają dostęp do danego folderu. Limit ten to 9 osób plus właściciel. Wynika zapewne z faktu chęci ograniczenia wykorzystania Live Sync do niecnych, pirackich celów jakie na pewno by się pojawiły.
Kolejne informacje jakie podaje program to urządzenia z jakimi synchronizowany jest dany katalog. Po kliknięciu w któreś z nich ponownie otwierana jest strona WWW, na które będą wyświetlone wszystkie foldery jakie synchronizuje dane urządzenia. Ostatnia opcja to Select the devices this folder syncs on otwiera znane już okno wyboru urządzeń.
Ostatnimi ciekawymi opcjami na zakładce Status są Program settings:
Po włączeniu ich, między komputerami na których zostały włączone będą synchronizowane ulubione z Internet Explorera oraz podpisy i szablony w Outlooku. Mnie osobiście synchronizacja ulubionych działa bez zarzutu, jednak Outlook nie chce się synchronizować. Czemu to nie wiem, jak coś mi się uda w tej kwestii to nie omieszkam napisać
Przejdźmy zatem do zakładki Remote:
Live Sync, podobnie jak LiveMesh, udostępnia mechanizm łączenia się zdalnym pulpitem z innymi komputerami, na których mamy zainstalowany i włączony program. Nie będę w szczegółach opisywał jak to działa, ponieważ jest to dziecinnie proste. Powiem tylko tyle, że działa to znakomicie, a dodatkowo jest także dostępne z poziomu przeglądarki internetowej!
Podsumowując, jakie widzę plusy i minusy używania Live Sync:
+ Jest darmowy
+ Łatwy w obsłudze
+ Posiada wszystkie niezbędne opcje
+ Dostęp zarówno z programu jak i przeglądarki internetowej
- Tylko dwa 2GB przestrzeni dyskowej w sieci
- Dokumentów synchronizowanych nie można edytować na stronie WWW tak jak to można robić w zwykłym folderze SkyDrive
- Nie działają wszystkie opcje
Dla ciekawskim dodam tylko jeszcze na koniec, że dowodem na to, że Live Sync jest ewolucją LiveMesha jest fakt w jakim procesie działa aplikacja
A wszystkich zainteresowanych tym rozwiązaniem zachęcam do pobrania pakietu Windows Live Essentials!
KALENDARZ
Wiele osób używa na co dzień kalendarza aby zarządzać swoim dniem pracy jak prywatnym. Niektórzy korzystają z papierowych wersji, ja oczywiście jako programista mam wszystko w formie elektronicznej
.
Do synchronizacji kalendarzy istnieje także wiele rozwiązań dostępnych na rynku. Oczywiście są duże rozwiązania typu Exchange, czy jakiś Lotus, ale nie o takich jest ten artykuł. Zanim napisze o moim podejściu (a nie jest ono do zastosowania dla wszystkich, o czym za chwilę) chcę zaproponować jedno dostępne dla każdego i za darmo. Polecam założenia sobie skrzynki Hotmail w serwisie Live.com, ściągnięcie programu Windows Live Mail i korzystanie tam z tego konta oraz z dostępnego kalendarza. Dzięki temu kalendarz ten będzie zsynchronizowany z każdym komputerem na jakim zostanie zainstalowany program pocztowy WLM oraz będzie dostępny z poziomu przeglądarki. Moim zdaniem działa to sporo lepiej niż u Googla, a dlaczego to już temat na osobny artykuł.
Dlaczego moje rozwiązanie, którego używam na co dzień nie jest dla każdego? Ponieważ korzystam z Outlooka, a nie każdy takowego chce mieć czy może mieć. Jeśli jednak masz to polecam do synchronizacji program Google Calendar Sync, o którym zresztą niedawno pisałem. Na szczęście opisane przeze mnie problem już nie występuje i można śmiało korzystać z oficjalnej wersji.
Obsługa tego programu jest dziecinne prosta. Po ściągnięciu, zainstalowaniu i uruchomieniu aplikacji mamy do dyspozycji jeden ekran:
Jak widać na załączonym obrazku wymagane jest posiadanie konta Gmail. Z dostępnych opcji możemy wybrać kierunkowość synchronizacji i jak często ma się ona wykorzystywać. I to w zasadzie koniec. Od teraz nasz kalendarz będzie synchronizował się z kalendarzem Gmail, z każdym komputerem na którym zainstalowany jest Outlook i Google Calendar Sync. Dodatkowo, w moim przypadku gdy posiadam telefon np. z systemem Android też bardzo ładnie synchronizuje się ten kalendarz, więc jest on dla mnie zawsze dostępny w prosty sposób.
Jeśli chodzi o minusy to są w zasadzie dwa:
- Możemy synchronizować tylko główny kalendarz. Dla mnie to nie jest wielki problem bo nie mam rozdzielonego zawodowego od prywatnego, ale dla niektórych na pewno będzie to przeszkoda.
- Zdarza się, że program lubi się powiesić i jednocześnie powiesić Outlooka. Nie zdarza się to specjalnie często, ale ze 2 razy w tygodniu tak.
Poza tym program działa znakomicie i polecam każdemu!
POCZTA
Teraz chyba temat najtrudniejszy. jest wiele rodzajów skrzynek pocztowych i mechanizmów. Niestety dla wielu z nas, niektóre z nich są nieosiągalne jak np Exchange. Jeśli ktoś używa tego właśnie rozwiązania to wie, jak dobre ono jest. Ale co jeśli nie ma możliwości posiadania skrzynki Exchange’owej? Kilka moich porad w tym temacie.
Ponownie zachęcam do korzystania ze skrzynki pocztowej Hotmail i programu Windows Live Mail. W jej przypadku synchronizacja jest w zasadzie pełna. Począwszy od oznaczania wiadomości jako przeczytanych, kasowania wiadomości, skończywszy na przenoszeniu do różnych folderów. Jeśli zależy Ci na darmowym rozwiązaniu z możliwością synchronizacji poczty – Hotmail jest najlepszy.
Drugie najlepsze rozwiązanie to protokół IMAP. Niestety wielu darmowych dostawców kont pocztowych go nie oferuje. Największym który to robi jest niewątpliwie Gmail. Dzięki protokołowi IMAP także posiadamy tą samą wersje skrzynek pocztowych na różnych komputerach jeśli korzystamy z jakiegoś klienta pocztowego, ponieważ IMAP w odróżnieniu do POP3 wykonuje operacje właśnie po stronie serwera. Dlatego jeśli korzystasz ze skrzynki pocztowej i masz możliwość uruchomienia protokołu IMAP – zrób to!
Największy problem natomiast jest z protokołem POP. Jest on przestarzały, ale niestety nadal wykorzystywany przez większość dostawców darmowych kont. Niestety niewiele da się tutaj zrobić, nie inwestując w jakieś drogie rozwiązania firm trzecich. Jedyne co mogę z czystym sumieniem polecić to ustawienie pozostawiania kopii wiadomości na serwerze oraz usuwanie ich dopiero po usunięciu z kosza. Tak wygląda konfiguracja tego w Outlooku. Aby dotrzeć do tego okna należy wejść we właściwości konta, wybrać więcej ustawień i zakładkę zaawansowane:
Niestety nie będzie możliwości synchronizacji statusów, że dana wiadomość została lub nie, przeczytana, ale przynajmniej te same wiadomości trafia na każdy komputer ze skonfigurowaną tak skrzynką.
OFFICE 2010
Dokumenty pakietu Office można synchronizować na wiele sposobów, na przykład przy wykorzystaniu Live Sync-a, o którym pisałem wcześniej. Ale istnieją także inne alternatywy jeśli posiada się wersję 2010 oraz konto SkyDrive. Jeśli spełniamy oba te wymagania, zapisując dokument Worda/Excela/PowerPointa możemy wybrać opcję Plik -> Zapisz i wyślij -> Zapisz w sieci Web. Zalogować się na swoje konto LiveID i uzyskać dostęp do usługi SkyDrive:
Dzięki temu możliwe staje się zapisanie dokumentu w publicznej lokalizacji, lub dostępnej tylko dla nas. Oczywiście możemy zapisać dokument w lokalizacji bezpiecznej a dodatkowo dać uprawnienia wybranym użytkownikom. Dzięki nowej funkcjonalności SkyDrive’a jaką są Office Web Apps, możliwa staje się edycja dokumentu w przeglądarce:
Ale co szczególnie fajnego jest w tym rozwiązaniu to zabezpieczenie jakie daje Office Web Apps. Jeśli mamy otwarty jakiś dokument na swoim komputerze w programie Word, mamy go zapisanego na SkyDrive i daliśmy komuś do niego dostęp, a ten ktoś akurat będzie chciał edytować ten sam dokument w czasie gdy mamy go otwartego, aplikacja mu na to nie pozwoli:
Jako ciekawostkę powiem, że posiadając SharePointa 2010 i zapisując tam pliki, dostępna jest funkcjonalność pełnej kolaboracji nad dokumentem w jednym czasie. No ale jest to rozwiązanie dla firm, a nie do użytku domowego, więc tylko jako ciekawostka
Na takiej samej zasadzie działają dokumenty Excel-a, PowerPoint-a czy też notesy OneNote.
PODSUMOWANIE
Powyższy artykuł miał za zadanie przedstawienie kilku moich doświadczeń związanych z problemem synchronizacji plików, poczty, kalendarzy między kilkoma maszynami. Na pewno istnieją inne sposoby, być może lepsze, dlatego zapraszam do dyskusji w komentarzach i dzieleniem się swoimi rozwiązaniami w tym temacie!






