Jak w wielu miejscach można przeczytać, Microsoft ogłosił nową edycję swojego środowiska programistycznego – Visual Studio LightSwitch. Jak można określić nową wersję? W przeciwieństwie do wersji Professsional, Premium, gdzie jest coraz więcej lub mniej opcji, nowa wersja LightSwitch skupia się na jednym konkretnym zadaniu – budowaniu aplikacji biznesowych. Budowaniu tych aplikacji w konwencji RAD (Rapid Application Development). Czyli szybko, dużo kreatorów i może zadziała
Oczywiście przesadzam, ale po przeczytaniu niektórych bardzo entuzjastycznych wpisów na ten temat trochę się zdziwiłem aż tak mocno pokładanymi nadziejami.
Dlaczego?
Bo doświadczenie uczy, że taki wynalazki fajnie wyglądają na demach, ale w realiach jest już gorzej. Żeby jednak nie być negatywnie nastawionym od samego początku, trochę o tym co mi się podoba w tym rozwiązaniu z informacji dostępnych obecnie.
+ RIA Services – aplikacje zbudowane przy pomocy tego narzędzia korzystają “pod maską” właśnie z RIA, co cieszy bot o bardzo zacna technologia.
+ Łączenie list SharePointowych – przy definiowaniu źródeł danych dla aplikacji można m.in. korzystać z SharePointa. Fajne jest to, że przy wyborze listy, kreator sam od razu stwierdzi, że istnieje/istnieją jakieś listy powiązane i zasugeruje dodanie ich do modelu danych.
+ Mądre wartości domyślne – tutaj ponownie nawiązanie do SharePointa. Jeśli budujemy jakiś ekran na podstawie listy SP, może ona zawierać kolumny, których nikt rozsądnie myślący w aplikacji nie pokaże. Dlatego w przypadku takich kolumn zostają one automatycznie ukryte.
+ Łączenie źródeł danych – jeśli w aplikacji mamy kilka różnych źródeł danych, np bazę danych SQL i listy SharePointowe, możemy je połączyć zdefiniowanymi przez siebie relacjami co rozszerza nam zakres aplikacji.
+ Dostosowywanie ekranów na żywo – bardzo fajnie to wygląda, gdy w momencie uruchomionej aplikacji można dostosować wybrany ekran. I nie mówię tu o prostych zmianach jak kolor tła, ale zmiana gridów na listy z własnymi szablonami.
+ Debugging – w aplikacjach można też pisać własny kod i na szczęście jest pełen debugging znany z innych wersji Visual Studio 2010.
Co zatem na minus?
Napisałem sporo plusów, ale pomimo tego nie czuje na chwile obecną wielkiego przekonania i zapotrzebowania na ten produkt, pomimo że widzę rozwiązania, które można by stworzyć szybko dla klientów przy jego wykorzystaniu. Z drugiej strony, obawiam się, że będzie to zabawka, którą będą wykorzystywać nieliczni, w bardzo małych projektach – “nie programiści”. Bo jeśli funkcjonalność zawarta w tej edycji nie będzie dostępna w wersjach wyższych, to nie widzę sensu aby firma kupowała dla programistów osobne licencje tylko na te “ficzery”. Wiele z tych rzeczy można dość szybko i sprawnie uzyskać przy pomocy Visual Studio + Expression Blend. Oczywiście, nie w 10 minut jak to jest demonstrowane w LightSwitch. Ale jak pisałem wcześniej – na demach to zawsze dobrze wygląda, ale w świecie produkcyjnym już mniej
Jedno stwierdzenie trochę mnie przeraziło w filmie dotyczącym tego rozwiązania, który wszystkim polecam, to to, że ekrany są zdefiniowane za pomocą “XAML-based code”. Pojawia się teraz pytanie, czy to “based” to są niewielkie zmiany czy kolejny nowy model i jakiś język definicji wymyślony przez MS. Mam nadzieję, że to pierwsze
Po obejrzeniu dema, na pewno czuję się zachęcony do przetestowania nowego VS. Mam nadzieję, że ta edycja zwali mnie z nóg kiedy już będzie dostępna publiczna beta, a nastąpi to 23-go sierpnia i pobrać ją będzie można z witryny produktu.






