content top

Visual Studio LightSwitch – pierwsze przeklikanie

Dokładnie dwa tygodnie temu pisałem o nowej edycji Visual Studio – LightSwitch. Od wczoraj instalator jest dostępny dla posiadaczy subskrypcji MSDN, a publicznie będzie dostępny w poniedziałek. Ściągnąłem, zainstalowałem, więc kilka wrażeń, póki co bardzo ogólnych.

Sam instalator nie jest duży, 500MB w pełnej wersji. Jest też dostępna wersja WEB instalatora, która będzie w locie dociągała pliki. Instalacja przebiega dość standardowo. Począwszy od ekranu licencji:

ls01

Drugi ekran daje nam wybór czy chcemy zainstalować “jak leci”, czy też dostosować instalacje:

ls02

Ja oczywiście wybrałem opcję dostosowania instalacji, ponieważ zawsze tak robię. Jednak mnogością opcji nie nacieszyłem się za specjalnie ;)

ls03

Jak widać jest ona aż jedna, a na dodatek nieaktywna. Wynika to pewnie z kilku rzeczy. Po pierwsze jest to beta, więc to może się zmienić. Po drugie posiadam już zainstalowane Visual Studio 2010, więc LightSwitch integruje się z obecną instalacją i chce utrzymać porządek w plikach, i nie pozwala “szalonym” developerem zmieniać ścieżek.

Instalator instaluje 4 podstawowe komponenty:

ls04

ls05

Dwa pierwsze to SilverLight w wersji 4, gdyż aplikacje stworzone przy pomocy LS są oparte właśnie na tej wersji. Co ciekawie, instalator instalował samego SL-a jak i SDK pomimo, że już miałem je zainstalowane. Być może jest to jakaś uaktualniona wersja z obsługa LightSwitcha.

W kolejnym kroku instalowany jest “Beta Server”. Jest to odpowiednik serwera Cassini (ASP Development Server), który dobrze znają wszyscy developerzy ASP.NET. Czyli prosty serwer WWW, dzięki któremu nie jest wymagane instalowanie IIS-a na swojej maszynie, aby móc tworzyć, uruchamiać i debugować aplikacje webowe. Tutaj sytuacja wygląda identycznie.

ls06

Po zakończeniu instalacji można rozpocząć radosną pracę z LightSwitch-em. Nie będę tutaj opisywał jak tworzyłem sobie pierwszą aplikacje “Hello World!” bo można na ten temat znaleźć filmiki na stronie produktu, czy też na Channel9.

Polecam post Daniela, który opisuje kilka spraw w Becie 1, a przy okazji chciałbym się odnieść do tego wpisu. Daniel napisał, że uważa za “OGROMNY błąd” fakt iż LightSwitch wymaga do uruchomienia aplikacji, aby był zainstalowany SQL Server w wersji Express. Nie wiem czy Daniel mówił o błędzie w sensie buga, czy może niewygody jaką taki fakt może powodować. Wymaganie to wynika z faktu, że aplikacja LS wykonuje wiele operacji na danych z różnych źródeł oraz kwestii związanych z autoryzacją. Programiści z Redmond pewnie stwierdzili, że najlepiej będzie do tego wykorzystać darmową bazę danych i zaprzęgli do tego celu SQL Express. Moim zdaniem rozwiązanie dobre, choćby z takiego powodu, że możemy stworzyć aplikację, która będzie korzystała z bazy SQL Azure i SharePointa. W tym momencie jeśli operacje wewnętrzne jakie wykonuje aplikacja wymagałaby by zwykłej instancji SQL Servera – byłoby to uciążliwe z powodu technicznego jak i licencyjnego.
Inne metody są podobno rozważane, dlatego w finalnej wersji może to ulec zmianie, ale póki co jest jak jest :)

Podsumowując – krótka póki co przygoda z Visual Studio 2010 LightSwitch jest całkiem przyjemna. Mam już pewien pomysł na aplikację, która mogłaby wiele wykorzystać z dobrodziejstw nowego produkty Microsoftu i myślę, że w wolnych chwilach będę ją produkował i być może kiedyś ujrzy światło dzienne :)

Czytaj dalej

Visual Studio 2010 LightSwitch – poczekamy, zobaczymy

Jak w wielu miejscach można przeczytać, Microsoft ogłosił nową edycję swojego środowiska programistycznego – Visual Studio LightSwitch. Jak można określić nową wersję? W przeciwieństwie do wersji Professsional, Premium, gdzie jest coraz więcej lub mniej opcji, nowa wersja LightSwitch skupia się na jednym konkretnym zadaniu – budowaniu aplikacji biznesowych. Budowaniu tych aplikacji w konwencji RAD (Rapid Application Development). Czyli szybko, dużo kreatorów i może zadziała ;) Oczywiście przesadzam, ale po przeczytaniu niektórych bardzo entuzjastycznych wpisów na ten temat trochę się zdziwiłem aż tak mocno pokładanymi nadziejami.

Dlaczego?
Bo doświadczenie uczy, że taki wynalazki fajnie wyglądają na demach, ale w realiach jest już gorzej. Żeby jednak nie być negatywnie nastawionym od samego początku, trochę o tym co mi się podoba w tym rozwiązaniu  z informacji dostępnych obecnie.

+ RIA Services –  aplikacje zbudowane przy pomocy tego narzędzia korzystają “pod maską” właśnie z RIA, co cieszy bot o bardzo zacna technologia.

+ Łączenie list SharePointowych – przy definiowaniu źródeł danych dla aplikacji można m.in. korzystać z SharePointa. Fajne jest to, że przy wyborze listy, kreator sam od razu stwierdzi, że istnieje/istnieją jakieś listy powiązane i zasugeruje dodanie ich do modelu danych.

+  Mądre wartości domyślne – tutaj ponownie nawiązanie do SharePointa. Jeśli budujemy jakiś ekran na podstawie listy SP, może ona zawierać kolumny, których nikt rozsądnie myślący w aplikacji nie pokaże. Dlatego w przypadku takich kolumn zostają one automatycznie ukryte.

+ Łączenie źródeł danych – jeśli w aplikacji mamy kilka różnych źródeł danych, np bazę danych SQL i listy SharePointowe, możemy je połączyć zdefiniowanymi przez siebie relacjami co rozszerza nam zakres aplikacji.

+ Dostosowywanie ekranów na żywo – bardzo fajnie to wygląda, gdy w momencie uruchomionej aplikacji można dostosować wybrany ekran. I nie mówię tu o prostych zmianach jak kolor tła, ale zmiana gridów na listy z własnymi szablonami.

+ Debugging – w aplikacjach można też pisać własny kod i na szczęście jest pełen debugging znany z innych wersji Visual Studio 2010.

Co zatem na minus?
Napisałem sporo plusów, ale pomimo tego nie czuje na chwile obecną wielkiego przekonania i zapotrzebowania na ten produkt, pomimo że widzę rozwiązania, które można by stworzyć szybko dla klientów przy jego wykorzystaniu. Z drugiej strony, obawiam się, że będzie to zabawka, którą będą wykorzystywać nieliczni, w bardzo małych projektach – “nie programiści”. Bo jeśli funkcjonalność zawarta w tej edycji nie będzie dostępna w wersjach wyższych, to nie widzę sensu aby firma kupowała dla programistów osobne licencje tylko na te “ficzery”. Wiele z tych rzeczy można dość szybko i sprawnie uzyskać przy pomocy Visual Studio + Expression Blend. Oczywiście, nie w 10 minut jak to jest demonstrowane w LightSwitch. Ale jak pisałem wcześniej – na demach to zawsze dobrze wygląda, ale w świecie produkcyjnym już mniej :(

Jedno stwierdzenie trochę mnie przeraziło w filmie dotyczącym tego rozwiązania, który wszystkim polecam, to to, że ekrany są zdefiniowane za pomocą “XAML-based code”. Pojawia się teraz pytanie, czy to “based” to są niewielkie zmiany czy kolejny nowy model i jakiś język definicji wymyślony przez MS. Mam nadzieję, że to pierwsze ;)

Po obejrzeniu dema, na pewno czuję się zachęcony do przetestowania nowego VS. Mam nadzieję, że ta edycja zwali mnie z nóg kiedy już będzie dostępna publiczna beta, a nastąpi to 23-go sierpnia i pobrać ją będzie można z witryny produktu.

Czytaj dalej
content top